Blog o Prawie

prawo cywilne

Jak sobie poradzić z nadgorliwym windykatorem?

Nie warto ignorować windykatora. Po pierwsze należy ustalić, jaką należność tak naprawdę chce on odzyskiwać – na tym etapie trzeba działać aktywnie, bo choć windykatorzy mają obowiązek poinformować, na jakiej podstawie działają (przedłożyć pełnomocnictwo od firmy, na rzecz której działają lub cesję wierzytelności), jakiej konkretnie kwoty się domagają i z jakiego tytułu, to popularną praktyką jest "ślizganie" się po temacie, tak by dłużnikowi powiedzieć jak najmniej. Ma płacić, a nie dyskutować. Drugim powodem, dla którego warto rozmawiać z windykatorem jest fakt, że... to tak naprawdę ostatnia osoba, z którą dłużnik może rozmawiać. Gdy sprawa trafi do komornika, będzie już za późno na negocjacje czy rozkładanie należności na raty. Wiele firm windykacyjnych stosuje różne niedozwolone zagrania i trudno je uznać za uczciwych partnerów, niemniej część dział etycznie i jest w stanie wyjść naprzeciw dłużnikowi, który chce spłacić zadłużenie. Niekiedy firmy zgadzają się np. na umorzenie części odsetek, ale jest to nagroda, na którą mogą liczyć tylko najbardziej sumienni i wiarygodni dłużnicy.

 prawnik.jpg

Lektura forów internetowych i rozmowy z dłużnikami (a tych prowadzę sporo w ramach prowadzonego przeze mnie bloga prawniczego) każą jednak uznać, że uczciwe firmy stanowią mniejszość, a wiele korzysta z arsenału nieuczciwych środków, by wywrzeć na dłużniku presję , przestraszyć go i zmusić do zapłaty – lub gorzej, bo próbują dochodzić także długów przedawnionych lub po prostu nieistniejących.

Okiem prawnika – jak zareagować, gdy działania windykatora nie są zgodne z prawem?

Windykator pojawia się w miejscu zamieszkania dłużnika, żąda wpuszczenia go do mieszkania i, jeśli uda mu się wejść, przystępuje do dokonania "spisu inwentarza", z którego w przyszłości będzie mogła być przeprowadzana egzekucja.

W takiej sytuacji windykator ewidentnie przypisuje sobie rolę komornika. Wierzyciel (np. bank, telekom czy jakakolwiek inna firma lub osoba fizyczna) może odzyskać należności na drodze sądowej lub pozasądowej. Ta druga jest związana ze skorzystaniem z usług windykatora i nie ma znaczenia, czy dział windykacji znajduje się w ramach firmy czy na zewnątrz. W niektórych dużych firmach windykacja ma charakter schodkowy: w pierwszej kolejności o zadłużeniu informuje np. opiekun klienta i dopiero, gdy jego działania nie odniosą skutku, sprawa trafia do windykacji.

Rolą windykatora jest przekonanie dłużnika do jak najszybszej spłaty zadłużenia, ale bez przypisywania sobie dodatkowych uprawnień. Windykator nie jest funkcjonariuszem publicznym (w przeciwieństwie do komornika) i wobec tego nie przysługują mu jego uprawnienia. Może przyjść pod dom dłużnika lub stanąć pod blokiem i wybrać numer na domofonie, ale nie może żądać wpuszczenia go do środka. Komornik zresztą też może wejść do mieszkania tylko wtedy, gdy ma w ręku wyrok sądu

Na pewno nie może też insynuować spisywania majątku na potrzeby przyszłej egzekucji – nie wspominając już o jakichkolwiek groźbach pod adresem dłużnika.

Windykator jest natarczywy: dzwoni po kilkanaście razy w tygodniu, na drzwiach mieszkania zostawił kartkę, na której dużymi literami napisał, że „właściciel jest proszony o kontakt z firmą windykacyjną w sprawie DŁUGU!", przez co mieszkańcy bloku wiedzą już o problemach finansowych. Nawet bez czytania mogli się zresztą dowiedzieć, bo windykator odwiedził sąsiadów i przeprowadził "wywiad środowiskowy" na temat dłużnika.

W swoich działaniach windykator nie może naruszać dobrego imienia dłużnika. Musi ponadto szanować jego prywatność, a natarczywe telefony z pewnością temu nie służą. Prawnicy coraz częściej są zgodni co do tego, że takie zachowanie może być kwalifikowane jako nękanie, a to od kilku lat przestępstwo regulowane przez kodeks karny. Sądy również stoją na stanowisku, że cel nie zawsze uświęca środki. W 2011 r. warszawski Sąd Apelacyjny uznał racje byłego klienta jednego z telekomów, który kwestionował obowiązek zapłaty 750 zł, a firma, zamiast wnieść sprawę do sądu, by ten rozstrzygnął, kto ma rację, mobilizowała klienta, stosując nachalną windykację. Windykator nachodził rzekomego dłużnika, wydzwaniał w porze nocnej, a nawet wezwał go, by pojawił się w siedzibie spółki i złożył wzór podpisu do zbadania przez grafologa.

Po więcej odsyłam do czwartkowej Gazety Wyborczej