Blog o Prawie

rodzinnie

Kiedy zaczyna się zdrada?

Pani Aneta napisała do mnie bardzo długi i wyczerpujący mail, w którym opisała, jak zakończyła się jej pierwsza miłość i rozpoczęła druga. Początkiem końca pierwszego związku był wyjazd do Wielkiej Brytanii, gdzie ona, mąż i roczne dziecko mieli budować nowe życie. Szybko się okazało, że na obczyźnie nie jest im łatwo. Pani Aneta opiekowała się dzieckiem, mąż pracował, ale zarobione pieniądze zbyt często przegrywał w kasynie. Długi rosły, atmosfera w domu stawała się coraz trudniejsza, uczucia gdzieś się ulotniły. Moja Czytelniczka pisze, że próbowała ratować związek, ale mąż nie był tym zainteresowany. Mąż to wyjeżdżał, to wracał, nie interesował się też specjalnie dzieckiem.

Gdy mąż pozostawał w bliżej nieokreślonych miejscach, pani Aneta mogła liczyć na sąsiada, który pomagał, gdy coś w mieszkaniu się zepsuło i służył dobrą radą, zawsze gotowy do rozmowy. Moja Czytelniczka mówi, że do niczego między nimi nie doszło, ale mąż uważał inaczej i obecność sąsiada w życiu pani Anety była przyczyną kolejnych spięć.

rozwĂłd religia.jpg

Ostatecznie mąż wyjechał do Australii i kontakt z rodziną utrzymywał wyłącznie za pośrednictwem Skype. A w tym czasie....zgadliście, pani Aneta związała się z sąsiadem i zamieszkała z nim. Teraz zastanawia się, czy w toku postępowania rozwodowego mąż będzie mógł podnieść, że przyczyną rozejścia się jest zdrada, której się ona dopuściła. No właśnie, pytanie – czy to w ogóle jest zdrada?

Czytaj także: Czy w separacji można związać się z kimś innym czy też jest to zdrada?

To jedno z tych trudnych pytań, bo z żadnej ustawy nie wynika wprost, czym zdrada jest i kiedy pewne zachowania są tak kwalifikowane, a kiedy – nie. Zacznę więc od innej strony: jeśli małżonkowie nie mieszkają razem, to pozostają w separacji. Separacja może zostać orzeczona przez sąd, a może też polegać na tym (i tak się chyba najczęściej dzieje), że małżonkowie nie mieszkają razem, każde z nich zaczyna prowadzić własne życie. Separacja nie jest, co do zasady, jakimś wstępnym etapem prowadzącym do rozwodu, jej funkcja jest zupełnie inna: ma dać małżonkom czas na to, by sobie wszystko dobrze przemyśleli, dali szansę i do siebie wrócili.

Doktryna, czyli nauka prawa, wyrobiła dwa przeciwstawne poglądy (ergo: pani Aneta musi mieć nadzieję, że sędzia, rozpatrujący jej sprawę, będzie zwolennikiem tego dla mniej korzystnego). Pierwszy zakłada, że obowiązek wierności przestaje istnieć z chwilą uprawomocnienia się orzeczenia separacji, zaś drugi, że obowiązek ten trwa aż do dnia orzeczenia rozwodu. Ten drugi, bardziej rygorystyczny, jest wprawdzie bardziej popularny, ale trzeba pamiętać jeszcze o jednej rzeczy: są orzeka rozwód z winy małżonka, który ponosi odpowiedzialność za doprowadzenie do rozkładu pożycia małżeńskiego (jeśli para chce uzyskać rozwód bez orzekania o winie, to kwestia zdrady w ogóle nie ma tu znaczenia). Z opowieści pani Anety wynika, że odpowiedzialność ponosi wyłącznie mąż – choć oczywiście nie mnie rozsądzać, bo dla zachowania obiektywności powinniśmy wysłuchać także relacji drugiej strony. Skoro więc trzy filary, na których opiera się małżeństwo (związek uczuciowy, gospodarczy i fizyczny) runęły już wcześniej i nie miały nic wspólnego z tym, jak po wyjeździe męża potoczyło się życie mojej Czytelniczki, to nie można jej zarzucić, że przyczyniła się do rozpadu małżeństwa i mąż nie będzie mógł się w sądzie domagać orzeczenia rozwodu z jej winy.

_____________________________________________

Systematycznie usuwam komentarze, które mają na celu nie dodanie czegoś nowego w poruszanym we wpisie  temacie, ale są reklamą usług różnych firm. Adwokaci, radcowie, firmy doradcze: zamiast  reklamować się w mało profesjonalny sposób w stylu "Fajny artykuł. Miałam podobny problem, pomogli mi adwokaci z kancelarii XY" (w podpisie obowiązkowo adres mailowy tejże kancelarii) po prostu napiszcie, pomyślimy o jakiejś bardziej profesjonalnej współpracy. Skoro uznajecie mój blog za dobry (a najwyraźniej tak jest, skoro chcecie się reklamować na plecach zwykłej blogerki), to może razem zrobimy coś fajnego.